akmed@akmedcentrum.eu

ul. Mokotowska 6a, Warszawa

Nie daj się nabrać

NA CO WARTO ZWRÓCIĆ UWAGĘ MYŚLĄC O PODJĘCIU TERAPII

Szanowni Państwo,

Znikoma wiedza w społeczeństwie na temat alkoholizmu (uzależnienia od alkoholu) oraz innych uzależnień i ich leczenia, stanowi doskonałą okazją do zarobienia pieniędzy na ludzkiej naiwności. Wiadomo bowiem, że kochające osoby skłonne są wydać ostatni grosz, a nawet zapożyczyć się, żeby tylko umożliwić bliskiej i kochanej osobie wyzdrowienie z uzależnienia i odzyskać ją dla rodziny. O tym bardzo dobrze wiedzą nie tylko specjaliści, ale także pseudospecjaliści i różnego rodzaju „naciągacze”, którzy pod hasłem udzielania pomocy osobom cierpiącym z powodu uzależnień starają się wyłudzić od nich możliwie dużo pieniędzy obiecując rzeczy niemożliwe do spełnienia. Dlatego właśnie, poszukując pomocy w rozwiązywaniu problemów wynikających z uzależnień

należy zachować szczególną ostrożność!!!

Niestety, obok placówek spełniających odpowiednie standardy,  szeroko reklamują się, zarówno w prasie jak i w internecie, „kliniki”, „lecznice” i „ośrodki”, „sieci placówek”, a także indywidualne osoby podające się za specjalistów od leczenia zarówno uzależnień jak i wszelkich innych życiowych przypadłości. Żeby zachęcić i przyciągnąć klientów, wiele z nich podkreśla, że jest nastawiona przede wszystkim na tzw. VIP-ów. Wiedzą bowiem dobrze, że osoby uzależnione uważają siebie oraz swoje problemy za „wyjątkowe” i pozostają z tym przekonaniem do czasu, kiedy podczas terapii przekonają się, że ich problemy nie różnią się zbytnio od problemów wielu innych uczestników terapii. Część placówek bazuje jednak na braku wiedzy i krytycyzmu oraz na ludzkiej próżności. Spotykamy więc placówki, które proponują „wypróbowane” i „skuteczne” metody oparte (jak twierdzą najczęściej) na „amerykańskich” doświadczeniach albo „nowoczesne” leki, które jakoby są w stanie „wyleczyć” z alkoholizmu i pozostałych uzależnień. Inni, licząc na naiwność potencjalnych klientów,  usiłują przekonać do tego, że potrafią „wyleczyć” ich przy pomocy „kodowania”, „biorezonansu magnetycznego”, „biostymulacji”, „sesji reinkarnacyjnych”, „mostu energetycznego”, sesji „zbiorowej hipnozy”, seansów „hipnozy w stanie czuwania” i wielu, wielu innych, zagadkowo brzmiących „metod”. Jeszcze inni proponują kosztowne, kilkudniowe wyjazdy „terapeutyczne” do atrakcyjnych miejscowości turystycznych, powtarzane co parę miesięcy albo same tylko „odtrucia” zakończone „wszyciem” esperalu, gdzie sam zabieg kosztuje np. 10-krotnie drożej niż cena preparatu (patrz ogłoszenia prasowe: „aaaaaaaaaaaa odtrucia, esperal najtaniej”!!!!!!).

Nic dziwnego, że ogłoszeniodawcy nie wahają się przed zainwestowaniem poważnych kwot pieniędzy w reklamowanie swoich „metod” bo wiedzą, że pieniądze szybko im się zwrócą, ponieważ potencjalni klienci, którzy mają niewielką wiedzę na temat sposobów leczenia uzależnienia od alkoholu i innych uzależnień poddają się najchętniej takim metodom, których nazwy brzmią obco, a jednocześnie nie wymagają od nich większego wysiłku. Do tego, zarówno w prasie jak i w internecie spotykamy często sponsorowane, czyli zamówione i opłacone przez reklamującą się firmę, miejsca z wywiadami ze „specjalistami” oraz pseudonaukowe wywody na temat niemal 100% skuteczności ich „niezwykłych” i „wyjątkowo skutecznych” metod.

Szczególnie ostrożnie należy podchodzić także do tych osób i do tych placówek, które reklamują się jako „wybitni specjaliści”, „najlepsze terapie w Polsce” czy „numer 1 w Polsce”. Często, zamiast oferty profesjonalnego programu terapeutycznego, który powinien  wypełniać cały dzień, wabią one klientów różnymi atrakcjami i rozrywkami, które mają uprzyjemnić pobyt w tej placówce i tym samym przyciągnąć klientów. Dbają głównie o to, żeby klient za bardzo się nie napracował a najważniejsze, żeby był zadowolony z pobytu, bo jeśli po raz kolejny „potknie się” to chętnie przyjdzie do nich wraz ze swoimi pieniędzmi.  Nie wszyscy mają świadomość, że  osoba, która chce skorzystać z leczenie swojego uzależnienia musi maksymalnie koncentrować się na terapii, a nie czekać niecierpliwie na koniec zajęć „terapeutycznych”, żeby korzystać z proponowanych przez ośrodek atrakcji. Nie trudno zgadnąć, że pacjent  „leczony” w takich warunkach niewiele skorzysta z terapii (i prawdopodobnie szybko wróci do starych zachowań), natomiast chętnie wykupi kolejny pobyt, żeby odpocząć i udowodnić swoim bliskim, że bardzo poważnie traktuje swoje „leczenie”. Na to przecież liczą właściciele tych pseudoklinik czy ośrodków „leczenia”.

Do kieszeni osób wyjątkowo naiwnych, starają się dotrzeć poprzez przekazanie fałszywego zapewnienia, że dają „gwarancję wyleczenia”, nawet w 100%, co jak wiadomo nie jest możliwe i nawet rozsądne osoby, które bardzo chcą ratować swoją bliską osobę, nie zastanawiają się nad tym, że jest to  zwykłe „naciągactwo”. Ponieważ właściciele takich placówek mają pełną świadomość, że posługują się zwykłym oszustwem i że zatrudniane przez nich osoby bardzo często nie są  profesjonalistami posiadającymi umiejętności potwierdzone certyfikatami, pomijają bliższe informacje na ich temat. Proszę zwrócić uwagę na ten fakt i sprawdzić na stronie www, że bardzo często nie są tam podawane ani nazwiska ani konkretne informacje o profesjonalnych kompetencjach osób, które miałyby zajmować się leczeniem oraz zagwarantować obiecane „wyleczenie”. Często czytamy, że mają to być „najlepsi”, „wybitni”, „doskonali” albo „wszechstronni” specjaliści. Na stronach internetowych, poza obietnicami, umieszczane są jedynie ładne widoczki okolicy oraz zdjęcia eleganckich pomieszczeń z informacją, że proponują wygody spełniające wymagania co najmniej pięciogwiazdkowego hotelu. Zdarza się, że szczegóły dotyczące usytuowania takiej „terapii” utrzymywane jest w głębokiej tajemnicy, która odkrywana jest dopiero po wpłaceniu odpowiedniej kwoty za „terapię”. Przed dokonaniem wpłaty przyszły klient nie ma możliwości osobistego zobaczenia miejsca ani też kontaktu z osobami, które mają go w tym ośrodku leczyć. Taką sytuację uzasadnia się chęcią zapewnienia maksymalnej poufności i bezpieczeństwa. W przeciwieństwie do profesjonalnych placówek leczenia uzależnień, w tych miejscach można swobodnie korzystać z laptopów, oglądać dowolne filmy, jeździć na wycieczki oraz korzystać z innych form przyjemnego spędzania czasu, zamiast koncentrować się na terapii. Właściciele tych ośrodków bardzo dobrze wiedzą, że do takiego miejsca chętnie się wraca i są osoby, które nie usiłują nawet przestać pić lub brać, a chętnie zapłacą po raz kolejny za to, żeby tylko pokazać otoczeniu, że się „leczą”. W odróżnieniu od miejsc dających fałszywą „gwarancję wyleczenia”, prawdziwie profesjonalne placówki starają się o to, żeby pacjenci do nich nie wracali. Uczą więc trzeźwego życia, jak nie pić czy nie brać, a przyjemności i rozrywki zostawiają na czas po leczeniu. 

Warto jeszcze zwrócić uwagę na pewien ciekawy sposób stosowany przez niektóre firmy do „zdobywania” pacjentów. Przykładem jest opisana niżej sytuacja. Jakiś czas temu pojawiła się np. w okolicach Warszawy Firma Akme, która reklamuje się jako „Klinika Leczenia Uzależnień”. Nazwa tej Firmy jest łudząco podobna do nazwy naszego Centrum, które funkcjonuje od dziesiątków lat i ma bardzo dobrą opinię wśród pacjentów oraz ich bliskich. Z powodu podobnych nazw bywamy niestety myleni z tą Firmą. Ciekawe czy wybór takiej nazwy był przypadkowy czy też celowy? Taka sytuacja powoduje pewne zamieszanie i stąd część bardziej „czujnych” osób dzwoni do nas z prośbą o wyjaśnienia, bo np. nie znaleźli na stronie www firmy nazwiska dr. Woronowicza. Inni kontaktują się bezpośrednio z tamtą Firmą myśląc, że to jest nasza filia i tam trafiają. Nie ma w tym oczywiście niczego złego, o ile uzyskają tam profesjonalną pomoc!

Jednocześnie wiadomo, że uznani specjaliści czy też placówki z profesjonalnym programem, zatrudniające prawdziwych fachowców nie potrzebują reklam, a jeśli już reklamują się to jedynie w tym celu, żeby łatwiej było skontaktować się z nimi. Nie muszą podszywać się pod kogoś innego i pisać o sobie, że są świetni czy „najlepsi”, nie muszą też wydawać pokaźnych kwot na reklamę. O ich profesjonalizmie i skuteczności świadczą bowiem nie autoreklama i  przechwałki, które najczęściej nie odbiegają od prawdy, lecz ich zdrowiejący pacjenci. Trzeba też wiedzieć, że i tu istnieje możliwość wprowadzania w błąd, bo np. na stronach internetowych tworzone są specjalne miejsca na komentarze, opinie oraz podziękowania od pacjentów. Jednak zamiast wpisów pacjentów, sami umieszczają tam pochlebne dla siebie wpisy oraz fałszywe podziękowania, żeby zachęcić do podjęcia „leczenia” właśnie u nich. Zdarza się, że świeżo otwarta prywatna placówka, już na wstępie, prawie natychmiast po otwarciu, ma wiele podziękowań i pozytywnych opinii. Jednocześnie właściciele tych placówek dbają o to, żeby np. na różnych forach czy we wpisach na stronach konkurencji itp. wylać na swoich potencjalnych konkurentów przysłowiowy „kubeł pomyj” i popsuć im opinię. Znam też przypadki niszczenia stron www należących do konkurencji.

Niestety lenistwo, które bywa drugą naturą nie jednego z nas, skłania dość często do korzystania z pomocy „cudotwórców” i „czarowników” oferujących „metody” lecznicze, które nie wymagają od pacjenta prawie żadnego wysiłku, a jedynie określonej kwoty pieniędzy. Warto też wiedzieć, że sam fakt posiadania dyplomu lekarza czy psychologa nie daje gwarancji profesjonalizmu w leczeniu alkoholizmu i innych uzależnień, ponieważ na studiach ta tematyka traktowana jest niestety „po macoszemu”. Zawsze trzeba upewnić się jakie kwalifikacje (przez kogo wydane dyplomy i certyfikaty) posiada terapeuta, a nie opierać się wyłącznie na tym, że posiada jakiś dyplom albo już komuś znajomemu pomógł, bo mógł to być tylko szczęśliwy zbieg okoliczności. Zdarza się też niestety, że lekarz przeprowadzający odtrucie w domu, traktowany w związku z tym jako znawca problemu, jest osobiście zainteresowany dalszymi losami odtruwanego pacjenta, czasami także dlatego, że za skierowanie na „wszywkę” esperalu, do „ośrodka”, do innego „specjalisty” czy na wspomnianą wcześniej pseudoterapię, otrzymuje odpowiednią prowizję.

Na szczęście już coraz mniej osób dyskutuje z opinią specjalistów ze Światowej Organizacji Zdrowia, którzy nie tylko uznali uzależnienie od alkoholu za chorobę, ale także za chorobę niezawinioną, przewlekłą i postępującą, na której powstanie złożyło się wiele czynników (biologiczne podłoże plus czynniki psychologiczne, duchowe i społeczne). Ze względu na wieloczynnikowość powstawania tej choroby jej leczenie musi przebiegać również na wielu płaszczyznach i stąd nie jest możliwe trwałe usunięcie objawów choroby przy pomocy leku, hipnozy, biorezonansu, „kodowania”, akupunktury czy parodniowego wyjazdu w góry albo nad morze. Konieczna jest natomiast rekonstrukcja osobowości oraz nauka nowych umiejętności i zachowań, które zastąpią dotychczasowe, szkodliwe zachowania. Osiągnąć to można jedynie poprzez wielomiesięczne, konsekwentne  i systematyczne spotkania psychoterapeutyczne prowadzone przez posiadających odpowiednie kwalifikacje i uprawnienia specjalistów terapii uzależnień, wg. określonego podczas spotkań i uzgodnionego z pacjentem programu.

Zanim ktokolwiek z Państwa zdecyduje się  na wizytę u lekarza, psychologa czy innego terapeuty, który twierdzi, że potrafi pomóc w rozwiązaniu problemu uzależnienia, warto sprawdzić czy taka osoba posiada odpowiednie kwalifikacje. Zdarza się bowiem, że leczeniem uzależnień zajmują się lekarze i psychologowie nie posiadający wiedzy i umiejętności koniecznych do leczenia uzależnień, nie mówiąc już o osobach, które nie posiadają żadnych kwalifikacji i umiejętności niezbędnych do pomagania innym ludziom. Warto więc sprawdzić czy lekarz, psycholog bądź inna osoba przedstawiająca się jako „terapeuta uzależnień” posiada certyfikat potwierdzający posiadanie umiejętności niezbędnych w leczeniu uzależnień i czy ma prawo przedstawiać się jako psychoterapeuta. Należy wiedzieć, że prawo do posługiwania się tytułem psychoterapeuty mają osoby posiadające certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychologicznego lub certyfikat Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego. Jednocześnie należy pamiętać, że posiadanie certyfikatu psychoterapeuty nie oznacza wcale, że dana osoba potrafi skutecznie pomagać osobom uzależnionym i posiada wystarczające doświadczenie w tym zakresie. Poza znajomością technik psychoterapeutycznych konieczna jest bowiem znajomość specyfiki uzależnień. Leczenie „depresji” czy „nerwicy” (bo to ładniej brzmi) zamiast leczenia uzależnienia niejednokrotnie kończy się tragicznie. Nieumiejętne leczenie osób uzależnionych doprowadziło wiele z nich do kolejnego uzależnienia (najczęściej od leków nasennych i uspokajających).

Bardzo często otrzymuję telefony z pytaniami o prywatne placówki zajmujące się „odtruciami” czy terapią uzależnień. Odpowiadam wówczas, że nie ma sensu szukać placówek prywatnych, bo placówki publiczne po pierwsze leczą dobrze, po drugie jakość ich usług jest kontrolowana przez NFZ, a po trzecie leczenie w nich jest nieodpłatne. Sam wielokrotnie stykałem się z sytuacjami, kiedy tzw. „odtrucie” („detoks”), prowadzone było, przez przypadkowych lekarzy, w sposób niefachowy i do tego niezgodny z podstawowymi standardami postępowania w takich sytuacjach. Podobne sytuacje dotyczyły też podejmowania się „leczenia” uzależnienia przez osoby z dyplomami lekarza czy psychologa, które nie miały większego pojęcia o leczeniu uzależnień, ale przyjmowały każdego, kto był gotów uiścić odpowiednią kwotę. Stąd często powtarzam – proszę być bardzo ostrożnym.

Szczególną ostrożność zalecam w sytuacjach, kiedy propozycja świadczenia usług medycznych bądź terapeutycznych zawiera ciekawie brzmiące propozycje, natomiast nie zawiera żadnego nazwiska „specjalisty” ani informacji o kwalifikacjach osób, które miałyby udzielić pomocy.

Jak do tej pory nie wymyślono i nie zanosi się na to, że w najbliższej przyszłości zostanie wymyślony lek, który spowoduje, że osoba uzależniona od alkoholu będzie mogła spożywać alkohol w sposób normalny czyli kontrolowany. Firmy farmaceutyczne doskonale wiedzą, że osoby uzależnione i ich najbliżsi oczekują takiego leku i stąd, co jakiś czas pojawiają się informacje (chętnie podchwytywane przez media), że taki lek został wymyślony. Publikowane są nawet wyniki badań potwierdzających ten fakt z tym, że nie mówi się głośno o sponsorach tych badań, którymi są z reguły producenci reklamowanych leków. Z tymi firmami współpracują, zresztą nie zawsze bezinteresownie niektórzy, nawet utytułowani, lekarze. Stąd radziłbym bardzo uważać na takich lekarzy, którzy osobie uzależnionej nie proponują niczego więcej poza rozmową i receptą na, często bardzo drogi „lek na alkoholizm”. Zdarza się, że cena jednej tabletki takiego specyfiku jest porównywalna z ceną 0,5 litra wódki. Część osób, przez jakiś czas, rzeczywiście nie pije przyjmując takie tabletki tylko nie wiadomo czy jest to efekt działania tabletki czy jej wysokiej ceny. Po zaprzestaniu brania tych tabletek najczęściej następuje powrót do picia.

Często staram się uświadomić osobie pytającej o terapię, że zarówno sukces terapeutyczny jak i porażka to wspólne „dzieło” pacjenta i terapeuty. Najlepszy terapeuta nie jest w stanie pomóc osobie, która nie stosuje się do jego sugestii, wskazówek czy zaleceń. Z kolei, pragnący wyzdrowieć pacjent ma niewielkie szanse na zdrowienie, jeżeli trafi na niekompetentnego terapeutę. Jeżeli ktoś uważa, że nie ma szczęścia do terapeutów – powinien „zawalczyć” o swoje  zdrowie, a może nawet o swoje życie, poprzez zwrócenie się po pomoc do wspólnoty samopomocowej opartej na Programie Dwunastu Kroków takiej jak na przykład Anonimowi Alkoholicy, Anonimowi Hazardziści czy Anonimowi Seksoholicy.

Życzę jednak rozwagi i dokonywania właściwych wyborów.

Jeszcze raz przypominam, że nieodpłatnie, w ramach Narodowego Funduszu Zdrowia, można uzyskać bardzo profesjonalną a co najważniejsze bezpieczną pomoc.

dr n. med. Bohdan T. Woronowicz
specjalista psychiatra
certyfikowany specjalista i  superwizor psychoterapii uzależnień

Szanowni Państwo, mam pełną świadomość, że z powodu przedstawionych powyżej informacji naraziłem się wielu osobom, które korzystając z ludzkiej niewiedzy starają się „wyciągnąć” jak najwięcej pieniędzy od osób chorych (uzależnionych) i ich bliskich, proponując im różne „cudowne” metody leczenia alkoholizmu (uzależnienia od alkoholu).

Zwróciłem na to uwagę, bowiem od czasu do czasu docierają do mnie, zarówno od pacjentów i ich bliskich jak i od znajomych osób, zasłyszane lub przeczytane w internecie informacje, w których jestem przedstawiany w wyjątkowo niekorzystny sposób. Okazuje się, że tam gdzie chodzi o pieniądze,”wszystkie chwyty są dozwolone”. Cel tego rodzaju działań jest przecież bardzo przejrzysty. Chodzi przecież o to, żeby ukryć prawdę i jednocześnie zniszczyć autorytet osób ostrzegających. Kiedy to się uda, wówczas nie będziecie Państwo słuchali ostrzeżeń, staniecie się bardziej podatni na wykorzystywanie Waszej niewiedzy i wówczas wykupicie „terapeutyczne” usługi u osób, które oczerniają mnie i podobnych do mnie specjalistów. Przypuszczam też, że zniszczenie poprzedniej strony internetowej Akmedu, zawierającej podobne ostrzeżenia, było jedną z prób ukrycia prawdy i uciszenia mnie.

Proszę pamiętać, że profesjonalną i do tego nieodpłatną pomoc osobom uzależnionym oferują publiczne placówki posiadające kontrakty z NFZ. 

Bohdan T. Woronowicz

Więcej:

Skontaktuj się z nami:

Centrum Konsultacyjne AKMED
ul. Mokotowska 6a, Warszawa
e-mail: akmed@akmedcentrum.eu
tel. 608 521 431, 22 825 33 33, 22 8555055